Home arrow Каменец arrow Kamieniec Podolski – miasto wielkiej historii
Kaments - Podolsky
Khmelnitsky region, Ukraine
  • Russian
  • English
  • Ukrainian
  • Polish
Current language: PL  
Сервис сервера
Заказ тур.обслуживания
Заказ экскурсий
Заказ гостиниц
Заказ транспорта
Заказ юр.обслуживания
Заказ переводчиков
Подбор недвижимости
Поиск людей
Заказ рекламы
Вручение цветов
Вручение подарков
Уборка могил
Заказ других услуг
Туристические объекты
Каменец
Хотин
Крывче
Бакота
Географическое положение
Сервис по Каменцу
Отели, санатории, базы...
Транспортные услуги
Рестораны, кафе, клубы...
Туристические агентства
Юридические услуги
Связанные материалы
Kamieniec Podolski – miasto wielkiej historii PDF Drukuj Email
Wpisaі: adgrafics   

Niewielka rzeka Smotrycz, lewobrzeżny dopływ Dniestru, płynąca w głębokim skalistym wąwozie zatacza prawie pełne koło pozostawiając obszar ze wszystkich stron otoczony jarem i połączony wąskim przesmykiem z otoczeniem.

Miejsce to, z natury obronne, już dawno zwróciło na siebie uwagę ludzi. Gród w Kamieńcu Podolskim istniał już za czasów Rusi Halickiej, a o jego obronności świadczyć może to, że w 1129 roku wytrzymał oblężenie przybyłych ze stepów Połowców.

W połowie XIV wieku Kazimierz Wielki przyłączył Ruś Czerwoną do Polski, a w tym samym czasie Podole z Kamieńcem uznało jego zwierzchnictwo lenne. Rządzili w nim wtedy książęta Korniatowicze. Od tego czasu związki Podola z Polską stawały się coraz silniejsze, a w roku 1434 zostało ono włączone do Korony.

Jak do większości miast kresowych, tak i do Kamieńca osadnicy ściągali z różnych stron, już w XV wieku oprócz Rusinów miasto zamieszkiwali także Polacy i Ormianie. Każda z nacji miała własny samorząd, rządziła się swoimi prawami a nawet miała własny rynek. W związku z napływem katolickich Polaków na terenie Podola już w XIV wieku zaczęła powstawać łacińska organizacja kościelna. W 1378 roku została w Kamieńcu utworzona diecezja podporządkowana metropolii w Haliczu, później przeniesionej do Lwowa. W XVI wieku powstała katedra łacińska, będąca najdalej na wschód wysuniętą gotycką katedrą Europy. Na Podolu przeważała ludność ruska, poza tym kraj był często pustoszony przez najazdy tatarskie, więc diecezja kamieniecka nie należała do najzamożniejszych. Mianowani tu biskupi traktowali często to biskupstwo jako pierwszy etap w karierze i szybko ubiegali się o inne, nawet nie zadając sobie trudu przyjazdu do swej katedry. W latach 1535-1546 diecezja miała ośmiu kolejnych biskupów.

W tym samym czasie co katedra łacińska śś. Piotra i Pawła zbudowany został w Kamieńcu kościół ormiański pod wezwaniem św. Mikołaja. Był w nim przechowywany cudowny obraz Matki Boskiej, kościół posiadał wspaniałe wyposażenie. Niestety nie dotrwał do naszych czasów wysadzony w powietrze za panowania Stalina. Z całego kościoła zachowała się jedynie wieża.

Położony w strategicznym miejscu, z natury obronny Kamieniec był fortyfikowany przez kolejnych królów. Przesmyk zastąpiono mostem, zwanym Mostem Tureckim, i umocniono już w XV wieku warownym zamkiem. Także stoki jaru okalającego miasto umocniono basztami. Przez długie wieki Tatarzy pustosząc Podole nawet nie próbowali zdobywać twierdzy, która stanowiła schronienie dla okolicznej ludności.

Gdy Imperium Osmańskie zhołdowało Mołdawię, a jego wpływy w tym kraju od przełomu XVI i XVII umacniały się i płynący kilkanaście kilometrów od Kamieńca Dniestr stał się rzeką graniczną Turcji i Polski rola twierdzy bardzo wzrosła.

Wiek XVII znaczyły wielkie wojny toczone przez Rzeczpospolitą. W 1620 armia polska pod dowództwem hetmana Stefana Żółkiewskiego poniosła klęskę pod Cecorą. W tej sytuacji nie ulegało wątpliwości, że następnego roku potęga turecka ruszy na Polskę. Sejm uchwalił nadzwyczajne, osiem razy podwyższone podatki na wojsko i wojsko polskie dowodzone przez hetmana Jana Karola Chodkiewicza przekroczyło Dniestr pod nieodległym od Kamieńca Chocimiem oraz założyło warowny obóz pod zamkiem na prawym, mołdawskim brzegu rzeki. Dołączyły do niego wojska zaporoskie Piotra Konaszewicza Sahajdacznego po tym, jak rada kozacka postanowiła wesprzeć Rzeczpospolitą.

Przyjęcie walki z Turkami mając za plecami szeroką rzekę było nader ryzykowne, w razie niepowodzenia uniemożliwiało odwrót. Z drugiej strony gwarantowało to zaporoskim sojusznikom, że Polacy i Litwini naprawdę zamierzają się bić i nie chcą się zasłonić kozackim kosztem.

Obrona Chocimia stanowi piękny przykład współdziałania polsko-litewsko-kozackiego. Przeszła do historii nie tylko Polski, ale i Ukrainy, a koło zamku chocimskiego stoi dziś pomnik narodowego bohatera Ukraińców Piotra Konaszewicza Sahajdacznego. Dla podtrzymania ducha wojska wiadomość o śmierci schorowanego hetmana Chodkiewicza zatajono, została ona dopiero rozgłoszona przez Turków, którzy jak się okazało, posiadali niemało szpiegów w polskim obozie. Warto wspomnieć, że w obronie Chocimia uczestniczył także 25-letni królewicz Władysław, późniejszy król Polski. Po tych zmaganiach wojennych stanął pokój, ale wiadomo było, że następna wojna z ekspansywnym imperium osmańskim musi znów kiedyś nastąpić.

W roku oblężenia Chocimia rozpoczęto w Kamieńcu Podolskim budowę nowego zamku zamykającego przesmyk, przylegającego do starej warowni. Stanowił go nowoczesny system bastionów przystosowany do walki z użyciem artylerii, umieszczone w nich kazamaty dawały schronienie obrońcom oraz pełniły rolę magazynów. Zamek ten odparł z powodzeniem szturmy kozaków w czasie powstania Chmielnickiego, a później stał się widownią walk wojnie tureckiej roku 1672.

W roku tym potężna armia turecka przeprawiła się przez Dunaj i przez Mołdawię ruszyła na północ. Dowodził nią osobiście sam sułtan Mahomet IV. W tym samym czasie, już po wypowiedzeniu wojny, zerwane zostały w Warszawie dwa sejmy i nie było komu ani za co szykować obrony. Król Michał Korybut Wiśniowiecki, syn kniazia Jaremy, niestety nie dorównujący ojcu, zajęty był sporami z przeciwnikami politycznymi. Turcy zaś przekroczyli granicę na Dniestrze i w sierpniu stanęli pod murami Kamieńca. W międzyczasie pod Żwańcem przeszli na ich stronę Lipkowie, czyli litewscy Tatarzy.

Twierdza nie mogła sprostać przewadze armii tureckiej, dysponującej najlepszą techniką wojenną tamtej doby. Potężna artyleria siała spustoszenie w mieście niszcząc domy i umocnienia. Obroną skazanej na klęskę twierdzy dowodził starosta podolski Mikołaj Potocki, jednakże niektórzy pamiętnikarze podają jako faktycznego dowódcę pułkownika Jerzego Wołodyjowskiego, niezrównanego zagończyka i kawalerzystę, który jak się okazało także dzielnie dawał sobie radę przy obronie fortyfikacji. Ów Wołodyjowski, w odróżnieniu od bohatera „Trylogii”, nie ożenił się z młodziutką i zadziorną panną Basią znaną z kart powieści, lecz z czterdziestoletnią Krystyną Jeziorkowską, wdową po trzech mężach. Nie towarzyszyła mu też ona podczas oblężenia, lecz przed przybyciem Turków opuściła miasto. Po śmierci Wołodyjowskiego wyszła za mąż, już po raz piąty, tym razem za pisarza ziem podolskich Franciszka Dziewanowskiego.

Po tygodniu walk, gdy znaczna część warowni legła w gruzach zniszczona ogniem artylerii, a dalsza obrona nie rokowała szans powodzenia, wysłano parlamentariuszy. Twierdza skapitulowała, a załoga i kto tylko chciał mógł opuścić miasto. Okolicznym ziemianom zagwarantowano nietykalność dóbr i osób. Po kapitulacji Wołodyjowski siedząc na koniu szykował wojsko do wymarszu, kiedy nastąpił wybuch prochu zgromadzonego w zamkowych piwnicach, co pociągnęło za sobą śmierć około ośmiuset żołnierzy, którzy bardzo przydaliby się Rzeczpospolitej w dalszej wojnie. Zginął i Jerzy Wołodyjowski, któremu lecący kamień lub kartacz wyrwał część czaszki. Jego zwłoki złożono w podziemiach kościoła franciszkanów, gdzie przez ponad ćwierć wieku czekały na powrót Kamieńca do Rzeczpospolitej. Prochy prawdopodobnie podpalił dowódca artylerii zamkowej Hekling, rodowity Niemiec z Kurlandii, protestant, który nie mógł przeboleć utraty twierdzy. Zawarty w Buczaczu traktat z Portą oddawał Turcji Podole, Ukrainę zaś odstępował Kozakom, jako poddanym sułtana. W następnym 1673 roku armia turecka pod wodzą Husseina Paszy wyruszyła z Adrianopola nad Dunajem w kierunku Polski. Tym razem jednak sejm uchwalił podwyższone podatki na zaciąg 31 tys. żołnierzy w Koronie i 20 tys. na Litwie. Dowodzone przez hetmana Jana Sobieskiego wojsko przekroczyło Dniestr przechodząc na mołdawską stronę rzeki.

Po długim marszu dotarło od południa pod Chocim, gdzie stacjonowała armia Husseina Paszy, grożąc Turkom odcięciem drogi do kraju. Przyjęli oni bitwę okopując się w starym obozie Chodkiewicza, mając za plecami rzekę i most przez który mogły nadejść posiłki z nieodległego Kamieńca. Przez całą listopadową noc, przy lodowatym wichrze i padającym deszczu ze śniegiem obie armie stały naprzeciw siebie. Turcy gorzej znieśli tę próbę i nad ranem masowo opuszczali stanowiska. Świtem, po salwie dział, na ich przerzedzone szeregi uderzyła piechota Sobieskiego, a po przekopaniu wałów jazda wdarła się do obozu. Rozmiar klęski tureckiej powiększyło załamanie się mostu, po którym usiłowali uciekać niedobitkowie. Klęska turecka była całkowita, dwa wieki później Karol von Clausevitz uważał zwycięstwo chocimskie za największe z osiągnięć wojennych Jana Sobieskiego. Zwycięstwo polskie ostudziło na jakiś czas zapał wojenny Turcji, jednak Podole nadal pozostało w jej ręku.

Dziś na wysokim prawym brzegu Dniestru wznosi się kamienny zamek z XVI wieku. Jest zrujnowany, ale trwają w nim prace remontowe chroniące go przed dalszym niszczeniem. Wokół niego, w obozie otoczonym ziemnymi wałami, rozegrały się obie bitwy. Olbrzymi obszar wokół zamku otoczony bastionowymi fortyfikacjami mógł pomieścić całą armię. Turcy, panujący tu przez dziesięciolecia, umacniali oraz rozbudowywali twierdzę aż do końca XVIII wieku. Teraz w ciepłe dni sporo ludzi przychodzi tu na majówki, na zamkowym dziedzińcu miejscowa młodzież kopie piłkę. Przy głównej bramie rozległej twierdzy, której strzeże pomnik Konaszewicza Sahajdacznego, znajduje się parking oraz budka, w której sprzedawane są bilety. Przez pozostałe bramy wejść można zupełnie bezpłatnie. Turcja uważała aneksję Podola za trwałą, więc dbała o rozwój prowincji, a jej polityka nie przebiegała pod znakiem rabunku. Ci mieszkańcy Kamieńca, którzy sobie tego życzyli, mogli opuścić miasto, pozostałych nie czekały zbyt surowe prześladowania. Każdy z chrześcijańskich obrządków mógł zachować po jednej świątyni, pozostałe przekształcono w meczety. Los ten spotkał również katedrę, do której dobudowano strzelisty minaret.

Polska nie pogodziła się z utratą Kamieńca, jednak odbicie go nie było rzeczą łatwą. W celu blokowania twierdzy u zbiegu Zbrucza i Dniestru w roku 1684 powstały okopy Św. Trójcy, których nazwą posłużył się Zygmunt Krasiński w „Nieboskiej Komedii”. Zbudowane zostały w miejscu z natury obronnym, gdzie płynące w głębokich jarach Dniestr i Zbrucz zbliżają się do siebie, by potem znów się rozdzielić i połączyć ponownie w odległości kilku kilometrów. Przesmyk został z obu stron zabezpieczony ziemnymi wałami z murowanymi bramami, dość dobrze zachowanymi po dzień dzisiejszy. Obecnie teren fortyfikacji zajmuje wioska Okopi, a w jej centrum stoi zrujnowany kościół pamiętający czasy twierdzy.

Kamieniec wraz z Podolem wrócił do Polski w 1699 roku na mocy pokoju zawartego z Portą w Karłowicach po tureckich porażkach pod Wiedniem i na froncie bałkańskim. Po latach kościoły wróciły do swych pierwotnych funkcji. Zgodnie z traktatem przy katedrze nie usunięto minaretu, ani nawet wieńczącego go półksiężyca, lecz ustawiono na nim drewnianą figurę Matki Boskiej. Później zastąpiono ją istniejącą do dziś figurą wykutą ze złoconej miedzi. W katedrze do dziś stoi ozdobny minbar, czyli muzułmańska kazalnica, przeniesiona tu z kościoła Dominikanów.

Po latach wojen miasto potrzebowało odbudowy. W tym czasie powstało szereg barokowych budowli, odnowiono kościoły bądź wybudowano nowe. Aktywnie działał na tym polu komendant twierdzy i wybitny architekt gen. Jan de Witte. W rezultacie architektura Kamieńca nosi silne piętno XVIII wiecznego baroku.

W wyniku drugiego rozbioru w 1792 roku Kamieniec przypadł Rosji. Po powstaniu listopadowym władze rosyjskie rozpoczęły akcję wymierzoną przeciwko polskości, a w szczególności w osiadłą tu polską szlachtę. Drobnej szlachcie odebrano przywileje, skasowano liczne klasztory katolickie. Jednakże żywioł polski okazał się być odporny na te próby i przetrwał lata zaborów. W 1918 roku Kamieniec na krótko znalazł się w granicach Polski, jednakże na mocy traktatu ryskiego miasto przypadło Związkowi Radzieckiemu. I znów rozpoczęły się prześladowania Polaków, kościoły zostały zamknięte, szereg z nich popadło w ruinę albo zostało zburzonych. W katedrze zorganizowano muzeum ateizmu, co paradoksalnie uchroniło ją przed dewastacją i pozwoliło zachować oryginalne wyposażenie. Od 1990 roku do katedry powróciły nabożeństwa, a później odrodziła się diecezja kamieniecka. W Kamieńcu i innych ośrodkach na Podolu powstały liczne towarzystwa polskie.

Kamieniec zachwycić może każdego odwiedzającego malowniczością położenia, stara część miasta otoczona jest głębokim jarem, na dnie którego płynie Smotrycz. Jedyne dojście, Most Turecki, zamyka bryła zamku. Szczyty jego wież zdobią dachy w dość dziwnym tutaj stylu rosyjskim, efekt pracy radzieckich konserwatorów w ostatnich latach.

W mieście przez stulecia żyły różne narodowości, z których każda posiadała swój samorząd. Stąd każda dzielnica posiadała własny rynek i ratusz. Na środku rynku polskiego, naprzeciw katedry, wznosi się polski magistrat, stanowiący nakładającą się na siebie mieszankę stylów architektonicznych, od gotyku po wiek XIX.

Sama katedra zachowała się do naszych czasów w bardzo dobrym stanie a jej wyposażenie nie uległo zniszczeniu. Do istniejącego tu do niedawna muzeum ateizmu sprowadzono dzieła sztuki z innych kościołów oraz z cmentarzy, przykładem może być marmurowy nagrobek Laury Przeździeckiej i jej rodziców. Kilkadziesiąt metrów przed katedrą zaczyna się urwisko jaru, dzięki czemu spod bramy kościoła rozpościera się przepyszny widok na zamek i okolicę. Na placyku przed głównym wejściem stoi niewielki pomnik poświęcony pułkownikowi Wołodyjowskiemu, "hektorowi kamienieckiemu".

Niestety, los innych kościołów był bardziej okrutny. Kościół ormiański wysadzono, rozebrano okazałą bazylikę Karmelitów Bosych i kościół Jezuitów oraz część cerkwii, a inne świątynie niszczały pozamieniane na magazyny. Los ten spotkał kościoły Franciszkanów i Dominikanów, z których drugi został na dodatek poważnie zniszczony przez pożar w 1993 roku. Do naszych czasów dotrwał za to w dość dobrym stanie kościół Trynitarzy, zakonu zajmującego się wykupywaniem jeńców chrześcijańskich z rąk muzułmanów.

Kamieniec odwiedziliśmy na dzień przed wizytą prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Gorączkowa krzątanina przypominała sceny częste i u nas w poprzedniej epoce, domy malowano pospiesznie farbą, mimo że pod jej warstwą tynk odpadał. Wokół rynku krawężniki malowano na biało, w pośpiechu sadzono kwiatki. To nic, że rezultatów tych zabiegów nie będzie widać już wkrótce po wizycie, ważne aby miasto dobrze wypadło w oczach dostojnego gościa. Miasto może zachwycić zarówno swoim położeniem jak i pięknem zabytków. Zwiedzając je widać, że to co widzimy to resztki historycznej wspaniałości. Wielkie szkody powstały głównie nie w wyniku wojen czy innych kataklizmów, lecz poprzez systematyczne i świadome niszczenie pamiątek historii przez dziesięciolecia władzy sowieckiej.

 
nastкpny artykuі »

© 2009 kamenets city
kamyanets.com kamenets.com kamenets.org kamenets.net kamenets.biz kamenets.info
Архив
Kamieniec Podolski – miasto wielkiej...
Niewielka rzeka Smotrycz, lewobrzeżny dopływ Dniestru, płynąca w...
Read More
Обзорная информация сайта...
Хотин, привлекающий туристов со всего мира, один из самых давних городов Украины, недавно...
Read More
Погода
.gmtbl {background-color: #ffffff; border: 1px solid #ffffff;} .gmtdttl {font-size: 100%;...
Read More
Географическое расположение
Европа Украина Хмельницкая область Каменец - Подольский район
Read More
Санаторий «УКРАИНА»
Санаторий на 200 человек в пгт.Маков 20 км. от города. Пятиэтажный корпус расположен в сосновом...
Read More
Реклама на сервере
обмен баннерами, ссылками:
т. +38.80679608113
admin@kamenets.com
Advertisement

hosted by adgrafics inc.